Przedmowa. Nasze podejście
Najpierw ryzyko, potem wykres.
Uczymy, a nie doradzamy. Zanim ktoś zacznie oceniać rynek, chcemy, żeby umiał policzyć możliwą stratę i nazwać miejsce, w którym jego ocena przestaje być aktualna. Piszemy z Krakowa, z ul. Polnej, spokojnie i z dużą dawką sceptycyzmu.
Jak uczymy.
Ryzyko przed oceną
Każdy temat zaczynamy od pytania o możliwą stratę. Dopiero potem patrzymy na wykres.
Jeden rysunek na lekcję
Lepiej dokładnie przeczytać jeden rysunek niż przejrzeć dwadzieścia. Notatki na marginesie pokazują, na co patrzeć.
Sceptycyzm wobec pewności
Gdy coś wygląda oczywiście, pytamy, co musiałoby się stać, by okazało się błędne.
Zapis zamiast pamięci
Uczymy prowadzić dziennik od pierwszego kursu. Pamięć jest dla siebie zbyt łaskawa.
Czego nigdy nie zrobimy
- Wysyłać sygnałów transakcyjnych ani podpowiedzi, co kupić lub sprzedać.
- Zarządzać cudzymi rachunkami ani pieniędzmi.
- Polecać pośredników w zamian za prowizję.
- Obiecywać wyników, zysków ani stopy zwrotu.
Prowadzący
Kto sprawdza Twoje ćwiczenia.
-

Piotr Nowak
Ryzyko i wielkość pozycjiProwadzi zajęcia o budżecie ryzyka i lubi liczyć na kartce, krok po kroku, aż wzór przestanie straszyć. Najchętniej tłumaczy, dlaczego stop wynika z wykresu, a nie z wygody.
-

Katarzyna Wójcik
Czytanie wykresuUczy patrzeć na świece i strefy bez dopowiadania sobie przyszłości. Lubi zaczynać od pytania, co na rysunku jest faktem, a co tylko interpretacją.
-

Michał Zieliński
Dziennik i psychologia decyzjiProwadzi wieczorne grupy o dzienniku i emocjach przy podejmowaniu decyzji. Najwięcej czasu poświęca rozmowie o tym, jak przygotować się na serię strat.